Czy czasami pierwsza przepraszasz partnera po przebytej kłótni?

0
476

Jeśli tak, to czy robisz to zgodnie ze swoimi przekonaniami, czy ze strachu, że jeżeli nie zrobisz pierwszego kroku, on np. wyprowadzi się, znajdzie sobie inną albo cię zdradzi?
Jeśli kobieta wyciąga pierwsza dłoń, czy robi to z miłości i wewnętrznego przekonania, czy z przymusu?

Wojna trwa. Nikt nie ma zamiaru pierwszy wyciągnąć białej flagi. Pojednaniu nie sprzyjają stereotypowe poglądy. Czy ty również uważasz, że odezwanie się do partnera jako pierwsza jest poniżające? (Nie dotyczy przypadków skrajnych lub patologicznych).
Uzasadnij swoją odpowiedź.

Czy wiesz, dlaczego przepraszanie a raczej – odezwanie się pierwszej do swojego mężczyzny nigdy nie umniejszało mojej pewności siebie i poczucia mojej wartości?
Po pierwsze, jeżeli mój mężczyzna odebrałby moje zachowanie jako słabość, uznałabym, że to nie miłość.
Po drugie, moja dojrzałość nie pozwalała mi zbyt długo boczyć się na partnera.
Po trzecie, nigdy nie rozumiałam, jak – będąc w związku – można ze sobą nie rozmawiać. Czy po dwóch albo trzech dniach, kiedy rozmowa zaczyna się kleić mniej boli? Nie jestem zwolenniczką słów typu: „Wiesz, kochanie, przepraszam”, ale jestem zwolenniczką rozmowy, dialogu oraz komunikacji.
No tak, powiesz mi, że po kilku dniach emocje opadają i człowiek jakoś potrafi się przemóc.
Musisz wiedzieć, że emocje destrukcyjne nie znikają. Żal, rozgoryczenie i gniew pozostają w ciele. Jeśli temat nie został przedyskutowany, jeśli wszystko nie zostało wyjaśnione, czas zrobił tylko jedno: przykrył dane emocje stertą innych śmieci – sprawami bieżącymi – i wymógł na partnerach ponowne rozpoczęcie dialogu bez powracania do przykrego wydarzenia.
Jaki jest skutek takiego zachowania?
Przy kolejnej okazji (nawet najdrobniejszej sprzeczce) emocje ujawnią się ze zdwojoną siłą. To wówczas zupa wydaje się za słona a nie wyrzucone śmieci problemem najwyższej wagi.
Przestań się obrażać.
Postaraj się aby twój związek był ważny, ważniejszy niż twoje ego. Kłótnie są czymś normalnym; owszem, można pracować nad jakością wyrażania własnych opinii i komunikacją, ale najczęściej tego nie robimy – z różnych przyczyn. Jeśli nie pracujesz nad wyrażaniem emocji to podejmij się przynajmniej próby słuchania swoich wewnętrznych głosów sumienia i intuicji. To sumienie podpowie ci, co jest dla ciebie najważniejsze. I chociaż czasami najdą cię wątpliwości, czy postępujesz słusznie, nie ulegaj im. Wsłuchaj się w siebie i dotrzymaj kroku intuicji – działając.
A może potem zrobisz kolejny krok i nauczysz się dostrzegać ciszę, która jest często niedostrzegalna pomiędzy bodźcem (czyli czymś przykrym, co usłyszałaś) a reakcją (kłótnią). Uchwyć tę ciszę i zastanów się, jakie skutki wywoła twoja reakcja i czy warto dać ponieść się emocjom, okolicznościom i bodźcom zewnętrznym.
Zamknij oczy i zastanów się nad odpowiedzią na pytanie:
Co mogę zrobić, aby mój związek był bardziej udany?
Gdy usłyszysz głos sumienia – idź za nim i zacznij działać tak, jak ono ci podpowiada.
Jaka korzyść z tego wyniknie?
Brak frustracji, brak rozgoryczenia i brak uczucia: „kurczę, a mogłam spróbować!”.
A jeśli nawet okaże się – jak w moim przypadku – że związek się rozpadnie, nie doświadczysz poczucia winy; będziesz mogła spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: „zrobiłam wszystko, aby nasze relację się poprawiły”.

Wioletta Klinicka
Trener Integracji Personalnej
www.oklinicka.com