Markowe buty dla pań

0
617

buty skórzaneSpędzają sen z powiek niejednej kobiecie, nigdy ich za dużo, choć szafa pęka w szwach, zgryźliwi mówią, że są najlepszym przyjacielem kobiety… O czym mowa? O markowych butach. Niejedna z kobiet utożsamiała się z Sarah Jessica Parker z „Seksu w wielkim mieście”, ale też niejedna z nich marzyła, aby choć na chwilę nią się stać i wejść w posiadanie okazałej kolekcji szpilek. Tak, markowe buty to sen z bajki.

Równie dobrze poprawiają kobiecie humor jak czekoladki, a nawet lepiej, bo nie trzeba przy nich liczyć kalorii. No może kalorii nie, ale pieniądze jak najbardziej. Markowe szpilki mogą zrujnować, przykładowo para od GIVENCHY to tylko 660 funtów brytyjskich, zaś modny model od GIUSEPPE ZANOTTI DESIGN to natomiast 698 funtów brytyjskich. Ale jak widać, szczęście posiadacza jest niewspółmierne z pustkami w portfelu. Markowe buty włoskie trzeba mieć, choćby i kosztem miesięcznego głodowania.

Co się teraz nosi? Guru w świecie projektantów butów są, Christian Louboutin, Jimmy Choo, Giuseppe Zanotti, Manolo Blahnik, Brian Atwood, Charlotte Olympia czy też Nicolas Krikwood. Jak mówią sami projektanci, „buty lepsze od diamentów”. A teraz najważniejsze, znaki rozpoznawcze projektantów. Czerwona podeszwa to wymysł Louboutin, nie wychodzące z mody koturny zawdzięczamy marce Charlotte Olympia, świecidełka to Giuseppe Zanotti, zaś prostota podkreślona kolorem to domena Briana Atwooda.

Piękny fason to nie wszystko. Coraz częściej nawet buty skórzane stają się raczej szokującym dziełem, na które lepiej patrzeć niż w nim chodzić. Mam na myśli kontrowersyjne buty chociażby Lady Gagi, których projektantem jest Japończyk, Noritaka Tatehana. Sama gwiazda chcąc być trendy, musiała na własnej skórze (czytaj: nogach) przekonać się, jak łatwo w nich o upadek. A więc moda- owszem, ale nie kosztem zdrowia, czy też bankructwa.

Artykuł pochodzi z serwisu

www.artykuly.marleny.pl