Marta W. Staniszewska – „Nigdy Cię nie zapomniałam”

0
431

„Nigdy cię nie zapomniałam” to powieść mocno erotyczna z zaskakującym odwołaniem do mitologii skandynawskiej.

Sophie Thomson nigdy nie zapomniała namiętnych chwil, jakie pięć lat wcześniej przeżyła w objęciach boskiego Jacoba. Spędzili ze sobą jeden dzień i jedną noc, ale te krótkie wspólne godziny wyryły się w jej duszy na stałe. Chociaż mężczyzna obiecał, że nazajutrz zobaczą się znowu, do spotkania nigdy nie doszło. Jacob zniknął bez słowa. Teraz, 27-letnia już Sophie, zaczyna nowy etap w życiu. Chcąc oderwać się od apodyktycznej matki, porzuca pracę w rodzinnym salonie, by zacząć żyć na własny rachunek. Nowa praca, nowy dom. Kiedy kobieta zaczyna wreszcie układać sobie życie, jej światem wstrząsa On – niespodziewanie Sophie ponownie spotyka Jacoba, który niespodziewanie przedstawia się, jako Aleks.

Mamy w powieści narrację z perspektywy dwóch różnych osób. Przede wszystkim o minionych wydarzeniach opowiada główna bohaterka, a mniej więcej co drugi rozdział w rolę narratora wciela się cudowny Alex. Bohaterowie spotykają się zatem co jakiś czas. I tak przez dwa tomy. Autorce nie zabrakło fantazji na opisywanie ich spotkań.
„Nigdy cię nie zapomniałam” to lekka, niezobowiązująca powieść. Napisana jest przystępnym językiem, a króciutkie rozdziały sprawiają, że czyta się bardzo szybko.

Książka jest dosyć krótka, przez co akcja powieści jest bardzo skondensowana. Wiele dzieje się między bohaterami na przestrzeni 210 stron. Można przez to odnieść wrażenie, że ich relacja opiera się przede wszystkim na ogromnej namiętności. Można by „Nigdy Cię nie zapomniałam” uznać za typową powieść erotyczną, gdyby nie ambicje literackie autorki. Marta W. Staniszewska często używa barokowych określeń w rodzaju: ’strach wędzony na ogniu podniecenia’. Co ciekawe, podczas namiętnego całowania się i uprawiania seksu Sophie nie umykają szczegóły wyposażenia wnętrz. Bohaterka rejestruje ‘beżowe tapety przyozdobione śródziemnomorskimi motywami i widokami statków,  odwrócone do siebie przodem, dwa beżowe fotele z olbrzymim wspólnym podnóżkiem i małymi, okrągłymi, błękitnymi stoliczkami kawowymi po bokach’. Nie są to opisy istotne z punktu widzenia fabuły, ale pozwalają, choć na chwilę oddechu od erotycznych brewerii bohaterów książki, którzy wiodą również typowe życie pary – pracują, chodzą na imprezy, wesela, gadają o tym, co będą robić i są o siebie nawzajem zazdrośni (szczególnie Aleks).

„Nigdy cię nie zapomniałam”  sprawdza się, jako lekka lektura na wieczór, godna polecenia odskocznia od rzeczywistości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ