Na szklanym ekranie

0
619

Rafał Grzyb w rozmowie z Wiesławem Gałązką – dziennikarzem, publicystą, doradcą politycznym, autorem wielu znanych książek i publikacji prasowych. Człowiek dla którego media nie mają żadnych tajemnic.

Minolta DSC

R.G.: Słowo „Fejm” – Co Pana zdaniem oznacza ono w dzisiejszym społeczeństwie? Czy przyjęło się ono w naszym kraju?

W.G.: Nie analizuję dokładnie slangu młodszej części społeczeństwa, lepiej znającej język angielski niż większość ich rodziców. Oczywiście wiem, że słowo to może oznaczać zarówno „sławę”, jak i „szacun” w określonym środowisku. A zatem odpowiedź powinna brzmieć: Przyjęło się w młodszej części społeczeństwa. Starszej, gdy je przeczyta napisane w języku angielskim, bardziej skojarzy się ze słowem „fama”, czyli „pogłoska”, „wieść” a nawet „plotka”. Dziś, w stabloidyzowanym społeczeństwie prawie każdy chce być sławny i rozpoznawalny wśród ogółu, bo kojarzy to przede wszystkim z sukcesem finansowym i towarzyskim. Czasem ten sukces bywa mierzony liczbą „lajków” na Facebooku…

Andrzej Stasiuk napisał, że „Gdy jesteś bardzo sławny, to jesteś sławny i dla ludzi mądrych, i dla idiotów”. Rzecz w tym, by popularność mieć wśród tych pierwszych. Wtedy można odnieść sukces. A to wymaga konsekwentnego  zdobywania zaufania, szacunku i sympatii – podstawowych elementów dobrej reputacji. Żeby zdobyć sławę należy nauczyć się zarządzać własnym wizerunkiem i umiejętnie tworzyć legendę własną.

R.G.: W naszej rozmowie chciałbym skupić się na roli mężczyzny w naszych mediach. Polityk, prezenter, komentator, dziennikarz. Czy przed kamerą możemy być tak naprawdę prawdziwi?

W.G.: Szekspir powiedział, że „Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”. Każdy gra jakąś rolę według własnego scenariusza. Ważne, by umieć go napisać interesująco i nie mieć problemów z gramatyką i interpunkcją… I wtedy można wystąpić tak, by krytyk teatralny mógł napisać recenzję: „Wspaniale gra! Jest po prostu sobą”. A tak naprawdę, to należy pamiętać myśl Antoniego Słonimskiego: „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie”. Ja moim klientom – politykom zawsze polecam, by w swoich zachowaniach byli „wyraziście umiarkowani”.

W. Gałązka - Aeroklub

R.G.: Obserwuje Pan zapewne poczynania wielu osób na szklanym ekranie. Jednych podziwiamy, drudzy nas irytują. Czy ma Pan na swojej liście osoby które przedstawiają nam swoje prawdziwe oblicze w mediach?

W.G.: Osiem lat temu profesor Wiesław Godzic napisał książkę „Znani z tego, że są znani. Celebryci w kulturze tabloidów”. Polecam jako lekturę. Niegdyś Andy Warhol powiedział, że  „Każdy będzie miał kiedyś swoje 15 minut sławy”. Ale to było w czasach, gdy programy telewizyjne umożliwiały ludziom być sobą. Dziś należałoby ograniczyć ten czas do kilku lub kilkunastu sekund, bo tyle trwa tak zwana „setka”. Albo kilka minut „na żywo”. I wśród tych co przypadkiem to zobaczyli i nawet rozpoznali na ulicy, można czuć się sławnym… Ale dziś można wystąpić w telewizji nawet wykazując talent w siusianiu na odległość. A nadawca zarobi jeszcze na reklamie środków zapobiegających rakowi prostaty. I każdy, kto pojawi się na szklanym ekranie, będzie przez jednych podziwiany a przez drugich znienawidzony. Zwłaszcza przez tych, którzy będą mu zazdrościć „sławy”. Znając manipulacje dziennikarskie nie wierzę w prawdziwe oblicze w mediach. A na swojej liście mam przede wszystkim tych, którzy chcąc „wypaść naturalnie” są tak otwarci, że aż mózg im wypada na bruk.

R.G.: Rola mężczyzny bardzo mocno odbija piętno w naszym polskim sejmie. Pana zdaniem: Prawdziwy polityk to…?

W.G.: Prawdziwy polityk w polskim wydaniu? W obecnych kilku kadencjach? Może jeszcze „mąż stanu”? Proszę mnie nie rozśmieszać. Nawet facet, który wydawał się być politycznym „macho” i twierdził, że mężczyznę poznaje się, jak kończy, popadł w impotencję w zakresie myślenia. Wydaje mi się, że dziś na całym świecie doszło do degeneracji świadomości obywatelskiej u polityków. Faceci sprawujący władzę stali się kabotynami albo szaleńcami. W Polsce, od czasów Piłsudskiego, nie mieliśmy szczęścia do „mężów stanu”. Także w Europie po Churchillu, de Gaulle’u  i Adenauerze zabrakło przywódców – intelektualistów i wizjonerów. Tylko Czesi, przez chwilę, symbolicznie nacieszyli się Havlem… To już bardziej do współczesnej historii politycznej wpisały się kobiety: Margaret Thatcher i Angela Merkel.

W. Gałązka 2

R.G.: Czy uważa Pan, że nasze społeczeństwo podąża w dobrym kierunku?

W.G.: To pytanie w rodzaju: „Najpierw zapytam o sens życia a potem przejdziemy do trudniejszych zagadnień”… Oczywiście, obserwując zachowania wielu bliźnich, szczególnie rządzących, zgadzam się z twierdzeniem Kopernika: „Gorszy pieniądz wypiera lepszy pieniądz”. Ale  jest takie opowiadanie Karela Čapka, w którym dwóch rozmówców w podeszłym wieku ubolewa nad dekadencją i upadkiem ambicji młodego pokolenia. Czyli nad tym, o czym dyskutuje wielu współczesnych publicystów. Obaj dochodzą do wniosku, że po śmierci ich pokolenia nie będzie zdolnych do rozwoju cywilizacji i nastąpi katastrofa ludzkości. Na końcu okazuje się, że rozmawiali dwaj starożytni Grecy… Dlatego spokojnie patrzę w przyszłość. Zwłaszcza, że my – Polacy, mamy zdolność do spieprzenia wszystkiego co się da, a i tak radzimy sobie w każdej sytuacji. Jak na rysunku Andrzeja Mleczki, gdy polski turysta widząc piramidy, mówi: „Nie takie rzeczy, po pijanemu, my ze szwagrem robili”…

R.G.: W naszej rozmowie na koniec chciałbym Pana zapytać o kilka rad dla młodych, niedoświadczonych mężczyzn których marzeniem jest praca w mediach?

W.G.: Niedoświadczenie to oczywista cecha młodości. Dotyczy nie tylko mężczyzn. Moim studentkom i studentom mówię, że bycie dziennikarzem to ciężka praca, wymagająca ciekawości ludzi i umiejętności dostrzegania tematów zwłaszcza tam, gdzie inni ich nie widzą. Że to nie jest robota przez osiem godzin dziennie, tylko przez całe życie. Że wymaga wielu wyrzeczeń oraz, jak to powiedział Ryszard Kapuściński: „przeczytania stu stron aby napisać jedną”. A także, iż tak jak w każdej wsi był wiejski głupek, tak (nie się starając się od początku), w każdej redakcji można zostać głupkiem redakcyjnym. I wtedy, nawet gdy po latach dostanie się nagrodę „Grand Press”, to koleżanki i koledzy i tak będą „życzliwie” przypominać przeszłość. Też takich czasem wspominam. Nawet, gdy nie zdobyli nagród i sławy.

Dziś praca w mediach kojarzy się z szansą na błyskotliwą karierę i właśnie sławą. Mało kto pamięta, że Adam Asnyk napisał:

Rozgłos i sława przemija tak marnie
Jak tuman pyłu, którym wicher kręci…
Choć nagle cały widnokrąg ogarnie,
Znikając z oczu, znika i z pamięci.

R.G.: Bardzo dziękuje za rozmowę.

Czy kobiety w Polsce odgrywają słabą rolę? Sprawdźcie co sądzi na ten temat Wiesław Gałązka. Odpowiedź w I numerze miesięcznika „FEJM”

Rozmowę przeprowadził

Rafał Grzyb

ZOSTAW ODPOWIEDŹ