Podróż: samolotem czy samochodem?

0
879

Wiosna zbliża się wielkimi krokami. Na trawniku przed moim domem kwitną Przebiśniegi a drogi w okolicy przypominają ser szwajcarski. Dodatkowo część ulic została wyłączona z ruchu z powodu remontów. Tak, to oznaki że idzie wiosna.

Skoro ma być pięknie i słonecznie to nawet postanowiłem umyć samochód. Trochę mi zeszło przy tej czynności ponieważ od wigilii miał styczność z wodą jedynie w czasie deszczu. Po dokonaniu tej czynności i nasyceniu oczu widokiem, wróciłem do domu aby zacząć się przygotowywać na wakacje. W radiu lub TV, non stop informują o super ofertach na lato, więc należy skorzystać – w końcu super oferty nie występują codziennie. W biurze oznajmiłem, że szukam fajnego miejsca na spędzenie urlopu. Zastrzegłem jednak, że preferuje dojazd własny. Nie wiedzieć dlaczego ale spoglądano na mnie jak na człowiek a z innej epoki. Przecież samolotem jest szybciej i cenowo podobnie – to argumenty, które pojawiają się najczęściej.  Jednak ja jestem starej daty i uwielbiam podróżować samochodem.

Przelot niewątpliwie jest wygodniejszy. Kilka godzin udręki i już jesteśmy na plaży. Jednak uważam, że z takiej formy podróży nie będziemy posiadać żadnych wspomnień (no chyba że zatrujemy się serwowanym na pokładzie posiłkiem). Podróż samochodem jest inna. To przygoda, którą możemy przeżyć z bliskimi. Nawet z dziećmi na pokładzie, które po pięciu minutach zaczynają się nudzić, jest to czas spędzony rodzinnie. Nie jesteśmy od nikogo uzależnieni. Możemy sobie zaplanować trasę oraz atrakcję, których skosztujemy po drodze.

Podróż trwa zdecydowanie dłużej. Jest też bardziej męcząca. Ale wspomnienia są bezcenne. Z wysokości przelotowej nie można podziwiać uroków okolic, przez które akurat przejeżdżamy. Nie można zatrzymać się na chwilkę na kawę lub inny posiłek. Jak już dojedziemy na miejsce to samochód też się przydaje. Można zwiedzić okolice lub udać się w krótką podróż. Oczywiście możemy wynająć auto na lotnisku, udać się w podróż autokarem lub wykupić pakiet atrakcji przewidzianych przez organizatora wycieczki. Obserwując jednak rodaków, widzę, że najczęstszą formą aktywności jest leżenie na plaży z przerwami na posiłki. Oczywiście nie ma nic w tym złego – w końcu każdy robi to na co ma ochotę. Taki powinien być urok urlopu.

Chcę jednak zachęcić do podróżowania samochodem. Nawet gdy wybierając się nad polskie morze utkniemy w korku, to mimo wszystko warto. O korkach zapomnimy a chwilę spędzone w podróży czy to z rodziną, czy z przyjaciółmi będziemy wspominać przez długie lata.

Część z osób uważa, że podróż samochodem to większe ryzyko. Nie mają na myśli wypadku ale chodzi im bardziej o awarie. No cóż, te się zdarzają. Samochody są coraz bardziej skomplikowane i w niedalekiej przyszłości zapewne jeden mechanik będzie umiał naprawić tylko auto jednej marki. Przeciętny zjadacz chleba może (i to nie zawsze) podnieść maskę i podziwiać plastik, który się pod nią znajduje. Jednak i na to jest lekarstwo – nazywa się ubezpieczenie.

Dla podróży wymyślono samochody. Miały szybciej niż koń lub pociąg dowieźć nas w inne miejsce. Dla komfortu podróżowania wymyślono autostrady. Poruszamy się po nich szybciej aby dotrzeć do celu. Cała motoryzacja oraz wszystko z nią powiązane, zostało stworzone do podróżowania. Nawet struktury polityczne są coraz bardziej nastawione na podróżowanie. Wyruszając rano z Polski, na wieczór możemy być na lazurowym wybrzeżu lub pod granicą hiszpańską. Jeszcze kilka lat temu było to wręcz nierealne. Dziś posiadając to wszystko wybieramy samoloty. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta – stajemy się coraz bardziej leniwi. Wmawiamy sobie, że oszczędzimy czas i możemy dłużej delektować się wakacjami. Czy na pewno?

Najczęstszym problemem, z którym się stykam przy przeglądaniu ofert z biur podróży jest właśnie skrócenie pobytu. Śpieszę wytłumaczyć o co chodzi. Załóżmy, że nasze wczasy gdzieś w Grecji, Włoszech lub innym popularnym miejscu zaczynają się od poniedziałku. Czyli teoretycznie możemy stawić się na miejscu w poniedziałek rano a zameldować się o którejś tam godzinie (to zależy od hotelu). Tymczasem połączenia lotnicze są tak dobrane, że nasze wczasy zaczynają się w poniedziałek ale po południu lub późnym wieczorem. Czyli jeden dzień już mamy z głowy. Następnie planowo powinniśmy się wymeldować z hotelu w piątek do godziny jakiejś tam. Posiadając na miejscu samochód, możemy jeszcze skorzystać do popołudnia z uroków miejsca i dopiero potem wyruszyć w podróż powrotną. Ci, którzy wybierają samolot muszą już o szóstej rano zameldować się w holu hotelowym i pędzić na lotnisko, gdzie posiedzą pewnie do wieczora bo akurat ich samolot się nieco spóźnił. Wynika z tego, że tracimy w ten sposób dwa dni urlopu, za który w końcu zapłaciliśmy.

Tymczasem ci, którzy wybiorą podróż samochodem rozpoczną podróż nieco później. Po drodze zatrzymają się na obiad lub kolację, zatrzymają się na nocleg w hotelu i będą kontynuowali podróż dnia następnego. Wrócą o dzień później od tych co wybrali samolot ale założę się, że będą bardziej zadowoleni. Ja się zaliczam do tej drugiej grupy osób.

Już teraz zastanawiam się gdzie udać się na wakacje. Dzieci i żona chcą nad morze. Ja chciałem w góry. Jestem jednak w mniejszości więc wybór będzie oczywisty. Tak samo jak środek transportu – samochód bez innych opcji wyboru. Już nie mogę się doczekać.

www.innemoto.wordpress.com
Artur Janas