Problem pijanych kierowców

0
610

Każdy długi weekend lub wolny okres kończy się podobnie. Włączamy radio, TV, internet i na dzień dobry, dowiadujemy się ilu tym razem pijanych kierowców zatrzymała policja. Nie wiemy za to ilu nie złapano. Jakimś cudem się im udało. Podejrzewam, że tych drugich jest kilka razy więcej. Codziennie poruszają się po naszych drogach stwarzając zagrożenie dla wszystkich.

Od dłuższego czasu zastanawiałem się dlaczego tak jest. Pomimo, tak licznych kontroli, zaostrzenia kar, nagłośnienia problemu w mediach, problem wciąż pozostaje. Może jest nieco lepiej niż kilka lat temu, ale sytuacja jest nadal daleka od idealnej. Dlaczego tak się dzieje? Co wpływa na decyzję tych ludzi, którzy decydują się wsiąść za kierownicę pomimo konsekwencji? Mam pewną teorię na ten temat. Czynnikiem tym jesteśmy my sami!

Dlaczego tak myślę? Zastanówmy się przez chwilę. Kampania medialna dociera praktycznie do każdego. Pomimo tego, nie rozmawiamy o tym w towarzystwie. Nie uważamy również, że jest to temat tabu. Mało kogo to po prostu interesuje. Skoro tak się dzieje, to żaden, nawet najlepszy na świecie, przekaz do nas nie dotrze. Nie zaczniemy o tym rozmawiać, więc nie zaczniemy potępiać tych, co tak postępują. Pokazując swoją obojętność w temacie, dajemy społeczne przyzwolenie na tego typu praktyki.

Po czym poznać, że dajemy pozwolenie na takie zachowanie? Wyobraźmy sobie taką sytuację: jesteśmy u przysłowiowej cioci na imieninach. Wszyscy lub większość nas spożywa wtedy alkohol. Niektórzy mają szoferów w postaci żon lub dzieci, inni planują powrót taksówką. Ale nie wszyscy. Jeden z wujków pije razem z nami. Po skończonej zabawie wszyscy udajemy się do domu. Wujek wsiada za kierownicę i odjeżdża. Nikt nie zwrócił na to uwagi, albo raczej wszyscy widzieli ale nikt się nie odezwał. Ten kto to zrobi, zostanie skazany na ostracyzm. Nikt w rodzinie nie będzie chciał go więcej zaprosić i będzie zmuszony siedzieć w domu. Ponadto, wszyscy się na niego obrażą bo jak on śmie zwracać uwagę.

Wszyscy więc siedzą cicho, a temat wycieczki wujka, który ledwo szedł, stanie się anegdotą na kolejne spotkania rodzinne. Wszyscy się cieszą i uważają przysłowiowego wujka za duszę towarzystwa. Żartują na temat jego umiejętności pod wpływem alkoholu i nikt nie myśli o konsekwencjach.

Aż pewnego razu stało się! Wujek został zatrzymany do kontroli. Był pod wpływem alkoholu! Oczywiście stracił Prawo Jazdy i teraz grożą mu dodatkowo konsekwencje karne. Czy w takiej sytuacji wyciągamy nauczkę z całej sytuacji? Otóż nie! Zamiast zmienić nasze postępowanie, wszyscy zaczynamy się rozczulać nad biednym wujkiem oraz jego rodziną. Wszyscy pochylają się  nad jego marnym losem ale nikt nie pomyśli, że wystarczyło tylko zwrócić uwagę i do niczego podobnego być może by nie doszło.

Wspomniana sytuacja pomimo, że czysto teoretyczna ma miejsce regularnie. Codziennie, gdzieś w Polsce dochodzi do podobnych wydarzeń. Nie chcę tu oczywiście uogólniać. Niektórzy z nas reagują odpowiednio, ale te osoby to wciąż niewielki element mniejszości. A wujek może pomimo naszej uwagi i tak dalej robić swoje bo „wie lepiej”, jest starszy i należy mu się szacunek. Moglibyśmy coś takiego zgłosić na policję ale wtedy już jesteśmy straceni. Nawet żona się nas obrazi bo donosimy na rodzinę. W ten sposób zamyka się koło obłędu, z którym nie można walczyć w konwencjonalny sposób.

Zatem co nam pozostaje? Musimy podejść do problemu inaczej. Skoro kary nie robią na nikim wrażenia to może są niedostosowane? Pomysły są różne. Są tacy co twierdzą, że należy podnieść pułap kar finansowych. Uważam, że to też kiepski pomysł. Jeden zapłaci bez większego problemu bo go stać a drugi będzie musiał brać pożyczkę w banku. Wtedy ucierpi nie tylko on za swoja głupotę ale również jego rodzina. Dlaczego zatem mają ponosić konsekwencję dzieci. Nie pojadą na ferie bo nie będzie rodziców stać. Można oczywiście dostosować kary do zarobków. Też uważam pomysł za pozbawiony sensu. Dalej nie cierpi tylko winowajca ale cała jego rodzina.

Słyszałem też mądre teorie dotyczące konfiskaty samochodu. Znów cała rodzina jest poszkodowana. Ktoś powie aby wysłać go do więzienia, bo takich należy zamykać. Tylko, że to może być żywiciel rodziny, która zostanie bez środków do życia. Kto za nich spłaci kredyt lub zapewni utrzymanie?

Jak sprawić aby kara dała się we znaki tylko winowajcy, oraz aby sprawiła, że całe najbliższe otoczenie zacznie na temat rozmawiać? Jak odwrócić bieguny i sprawić, że ten wujek będzie postrzegany inaczej? Jako można sprawić aby to on sam panicznie bał się naszej postawy wobec niego? Czasem miewam genialne pomysły, i chcę się takim z Wami właśnie podzielić.

Moje rozwiązanie jest bardzo proste, a nie od dziś wiadomo, że takie są najlepsze. Mianowicie każdy, kto prowadził samochód pod wpływem alkoholu dostaje już na drugi dzień prawomocny wyrok skazujący na wykonanie pewnej liczby godzin prac społecznych. Nie ma tu żadnych wyjątków. Praca ma mieć charakter publiczny. Ktoś nie może wykonywać ciężkiej pracy fizycznej – niech maluje na siedząco albo jeździ kosiarką po trawniku miejskim. Ale na tym nie koniec! Wspomniany wujek oprócz miotły i łopaty dostanie jeszcze różową kamizelkę z napisem na plecach: Jeździłem pod wpływem alkoholu”. Różowa dlatego, żeby jeszcze bardziej zwracała na taką osobę uwagę.

Wprowadzenie czegoś takiego to same plusy. Taki urzędnik państwowy, polityk, menadżer spali się ze wstydu. Sama myśl o takiej sytuacji, skutecznie powinna odstraszać. Są to osoby publiczne i prasa chętnie zrobi delikwentowi zdjęcie a następnie opublikuje stosowny artykuł. Każda osoba, która pełni funkcję zaufania społecznego zastanowi się dwa razy czy warto wsiadać za kierownicę.

Przeciętny człowiek narazi się na drwiny wśród najbliższych a tego przecież nikt nie lubi. Stanie się obiektem żartów na długie lata, co będzie skuteczną nauczką dla pozostałych członków rodziny. Każdy będzie się cieszył, że to nie dotyczy właśnie jego.

Nieważne, czy bogaty czy biedny. Pierwszy może nie straci pieniędzy ale opinia o nim legnie w gruchach. Biedny, nawet jeżeli na co dzień wykonuje podobne prace to będzie musiał robić to samo za darmo. Szybko stwierdzi, że to się nie opłaca bo będzie harował 2 razy więcej a zarobi tyle samo. Społeczeństwo na tym skorzysta najwięcej. Każde centrum miasta będzie czyste i zadbane, a miasto oszczędzi na kosztach prac porządkowych. Nie będzie psich kup na chodnikach, trawka na skwerach będzie przycięta a kwiatki wyplewione.

Rodziny takich osób również nie ucierpią finansowo. Co najwyżej stanie się obiektem drwin, więc ich postawa stanie się bardziej zdecydowana zawczasu. Dzieci pojadą na wymarzone ferie. Po drogach będzie poruszać się mniej pijanych kierowców. Jednym słowem każdy wygrywa.

Oczywiście, są pewne niedociągnięcia. Polityka czy urzędnika państwowego chroni immunitet. Nawet jeżeli zostanie zawieszony to i tak powstanie komisja śledcza, która stwierdzi po wnikliwym śledztwie, że to ktoś z opozycji lub agent służb specjalnych (zapewne ze wschodu), dolał bogu ducha winnemu człowiekowi alkoholu do owsianki, a ten nieświadomie ją zjadł na śniadanie. Dlatego uważam, że immunitet nie powinien obowiązywać przy kontroli trzeźwości kierowcy.

Żaden system nie jest doskonały. Mój jest tani w drożeniu, i co ważniejsze przynosi zysk finansowy oraz wymierne korzyści społeczne. Dodatkowo oszczędza się na drogich kampaniach medialnych. Są też pewne wady. Tego typu pracę wykonują jakieś osoby i mają za nią zapłatę. Wdrożenie systemu będzie równać się wzrostowi bezrobocia. Ale chwileczkę, nie do końca. Ktoś przecież musi te osoby pilnować, aby praca została wykonana poprawnie. Ci co  dziś zamiatają ulicę maja już doświadczenie i najlepiej wiedzą jak taka pracę wykonać poprawnie. Nie trzeba będzie angażować zatem stróżów prawa do pilnowania. Ci będą mogli zająć się swoją pracą, wykonywaną na co dzień (wlepianiem mandatów za złe parkowanie).

Po roku rzetelnego pilnowania przepisów oraz egzekwowania kary, uważam, że ilość pijanych na drogach zdecydowanie by zmalała. Staniemy się wzorem do naśladowania dla innych krajów. Po drogach będzie poruszać się zdecydowanie mniej pijanych kierowców. Kto ich do tego zmusi – My sami!

www.innemoto.wordpress.com
Artur Janas