Ropa czy benzyna?

0
719

Świąteczne spotkania przy stole, zawsze w jakiś sposób nawiązują do motoryzacji. Narzekamy na korki i dziury, zazdrościmy kuzynowi lub sąsiadowi nowego samochodu, lub przekomarzamy się dla sportu z wujkiem odnośnie jego gustu motoryzacyjnego. Jeżeli zmuszeni zostaliśmy do podróży to dodatkowo marudzimy na koszta paliwa. Obojętnie ile by nie kosztowało, to i tak będzie za drogo. W końcu w krajach arabskich, cena litra kosztuje kilka centów, więc u nas drożyzna – idealny temat do narzekań. Ten argument prowadzi bezpośrednio do kolejnego tematu dyskusji: wyższości jednego paliwa nad drugim. Silniki benzynowe oraz diesle mają tyle samo zwolenników jak i przeciwników.

Który jest lepszy?

Koronnym argumentem właścicieli diesli, jest niższe spalanie. Nie da się temu zaprzeczyć w żaden sposób. Diesle palą mniej niż ich benzynowe odpowiedniki. Co prawda zdarzają się wyjątki od reguły, ale niezwykle rzadko i nie będziemy się nad nimi zbytnio rozwodzić.

Fani benzyny argumentują swój wybór najczęściej kulturą pracy oraz niższymi kosztami eksploatacji. Też nie da się temu zaprzeczyć. Silniki benzynowe wykazują większą kulturę pracy, a ich prostsza konstrukcja sprawia, że są teoretycznie mniej awaryjne. Nawet jeżeli już awaria wystąpi, to usuwa się ją taniej niże w przypadku diesla.

Tu najczęściej kończą się logiczne argumenty większości z biesiadników. Kolejne to: jestem starszy i wiem lepiej, jeżdżę więcej a ty się nie znasz i tak w nieskończoność. Każdy wie swoje i nie da się przekonać za żadne skarby świata. Jest jednak wiele innych argumentów, które warto przytoczyć aby wyrobić sobie własne zdanie.

Zacznijmy od silnika benzynowego. Zakup samochodu napędzanego w taki właśnie sposób jest korzystniejszy dla naszego portfela. Auto w dieslu jest droższe w zakupie. Cena ta stopniowo się zaciera wraz z wiekiem ale nawet używane benzyniaki są tańsze. Silniki benzynowe są w stanie znieść dużo więcej katuszy. Odczujemy to zwłaszcza w zimie, gdy benzyniak będzie gotowy do normalnej jazdy, a diesel wciąż się będzie rozgrzewał. Przy niskich temperaturach, można teoretycznie (chociaż nie polecam takich eksperymentów) od razu normalnie eksploatować samochód nie przejmując się takimi drobiazgami jak smarowanie turbiny, o którym należy pamiętać w przypadku diesla. Koszty ewentualnych napraw też przemawiały na korzyść benzyny. Jednak ten argument powoli odchodzi do lamusa, ponieważ nowoczesne silniki są coraz bardziej skomplikowane, a to oznacza większe koszty napraw. Dla maniaków ekologii wybór samochodu benzynowego powinien być naturalny, ponieważ emituje on mniej substancji szkodliwych dla środowiska niż diesel.

Jeśli chodzi o kulturę pracy to nie da się zaprzeczyć, że klasyczny benzyniak pracuje równiej i przyjemniej dla ucha, jeżeli w ogóle go słychać w kabinie. Diesel zawsze będzie głośniejszy oraz nierówny w pracy. Na razie nie da się temu zaprzeczyć. Różnica jednak jest na tyle mała, że nie może być to traktowane jako argument koronny.

Podobnie należy traktować teorie dotyczące przyjemności z jazdy. Obecne konstrukcje są na tyle dopracowane, że tylko wytrawni kierowcy wyczują jakąś nieznaczną różnice. Samochody napędzane ropą mają tendencje do podsterowności (ale oczywiście nie wszystkie). Większość z nas i tak nie odczuje różnicy więc nie ma się co rozpisywać na ten temat. Podobnie ma się rzecz prestiżu. Spotkałem się z argumentem że auta sportowe i limuzyny są zasilane wyłącznie benzyną bo tak jest bardziej prestiżowo. Jak ktoś kupuje Ferrari to raczej nie będzie sobie zaprzątał głowy takimi drobiazgami jak spalanie. Jeśli chodzi o limuzyny to te występują jak najbardziej z silnikami wysokoprężnymi. Krótko mówiąc nie należy tego argumentu nawet brać pod uwagę, no chyba że jesteście snobami.

A teraz zajmijmy się dieslem. Wykazuje zdecydowanie mniejszy apetyt na paliwo. Jeżeli pokonujemy znaczne ilości kilometrów to wyraźnie odczujemy tę różnicę w naszym portfelu. Silniki tego typu wytrzymują dużo większe przebiegi (jak o nie dbamy). Milion kilometrów nikogo nie powinien dziwić. Zostały do tego stworzone. Musimy tylko pamiętać o ich regularnym serwisowaniu. Jest ono droższe niż w przypadku benzyniaka, ale za to samochód będzie nam służył o wiele dłużej. Te samochody po prostu kochają długie trasy. W mieście się duszą i męczą. Ich żywiołem jest autostrada. Tam czują się jak przysłowiowa ryba w wodzie.

Teoretycznie, gdy zdecydujemy się na ropę, nasz samochód będzie miał nieco słabsze osiągi. Ponieważ różnice liczone są w dziesiętnych częściach sekundy (i to w warunkach laboratoryjnych) nie należy w ogóle się tym sugerować. Krótko mówiąc, nie odczujemy żadnej różnicy w osiągach przy codziennej eksploatacji.

Tego typu silniki nie potrzebują wysokich obrotów. Szybko uzyskują optymalną moc a mityczna „turbo dziura” to już w zasadzie relikt przeszłości. Za to nie musimy tak często operować drążkiem zmiany biegów. Nawet przy wyprzedzaniu nie zawsze wymagana jest redukcja. Te silniki są po prostu bardziej elastyczne.

Podsumowując, każdy z silników ma swoje wady i zalety. Jaki zatem wybrać? Pomoże na w tym zestaw poniższych pytań.

  1. Czy pokonujesz rocznie więcej niż 20 000 kilometrów?
  2. Czy dziennie spędzasz za kierownicą więcej niż 40 minut?
  3. Czy poruszasz się głównie poza miastem?

Jeżeli na większość pytań odpowiedź brzmi „Tak” – kupujemy diesla, a jeżeli odpowiedź brzmi „Nie” to silnik benzynowy będzie dla nas zdecydowanie lepszym wyborem. Jeżeli do pracy mamy 5 minut jazdy a dodatkowo od czasu do czasu wybierzemy się do sklepu, to zakup diesla okaże się czystą głupotą. Narazimy się tylko na wyższy koszt zakupu, wyższe koszty napraw a różnica w cenie zakupu zwróci na się zapewne po 10 latach (jeżeli tyle silnik wytrzyma).

Każdy z ans powinien mieć własne zdanie. Mam nadzieję, że pomogłem niektórym z Was się nim utwierdzić.

www.innemoto.wordpress.com
Artur Janas