SPALONE MOSTY

0
467

Ania była roztrzepaną nastolatką. Żyła w otoczeniu takich samych, zwariowanych osób. Miała wielu znajomych. Pośród nich szczególnie bliską osobę.
Mateusz nie odstępował jej na krok. Byli przyjaciółmi. Rozumieli bez słów. Bawili do białego rana. Wspólnie spędzali przerwy w szkole i każde wakacje. Otoczenie myślało, że są parą. Nigdy nie byli, choć faktycznie sprawiali takie wrażenie: wszędzie razem. Dobrze im było
z takim stanem rzeczy.
Kiedy jedno się zakochiwało, drugie w pełni to akceptowało. Jednak to Mateusz był w kilku związkach, Ania miała w tym czasie tylko jednego partnera. Pocieszała go po każdym rozstaniu i zabawnie groziła zemstą na byłej partnerce Matiego. Śmiał się wtedy. Mówił, że jest najlepszą przyjaciółką i najbliższą mu osobą.
Kiedy to Ania zerwała długotrwały związek, Mateusz jej przyklasnął. Teraz będą mieli więcej czasu na imprezy i wspólne spotkania! Cieszył się jak dziecko. Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia, zmienił swój status na facebooku. Miał kogoś. Nie zdążył jednak poinformować
o tym Ani. Zadzwoniła do niego. Nie chciał nic mówić. To zbyt świeża sprawa. Nie chcę zapeszać – tłumaczył. A wspólne imprezy? – pytała przyjaciółka. Mówił, że dla niej zawsze znajdzie czas.
Od ich telefonicznej rozmowy minął miesiąc. Ania celowo milczała. Chciała się przekonać, jak słowny potrafi być Mateusz. Czy dotrzyma obietnicy? Nie wysłał nawet SMS-s. Nie zadzwonił. Nie przyszedł, choć dzieliły ich 2 kilometry.
Po jakimś czasie przypadkowo trafili na siebie na imprezie. On szybko odwrócił wzrok.
I uciekł. Zdążyła tylko zobaczyć, jak ciągnął jakąś dziewczynę za rękę i wybiegł na zewnątrz. Nie miała ochoty biec za nimi. Skoro tak postanowił…
Po powrocie do domu okazało się, że zablokował swój profil na facebooku. Wysilił się na napisanie maila. Tłumaczył, że dłużej nie mógł trwać w tej przyjaźni, bo krępowała ona jego życie towarzyskie. Nie mógł wejść w żaden poważny związek, bo Ania „pałętała się” ciągle przy nim. Takiego stwierdzenia nie użył, jednak kontekst był ten sam, jednoznaczny i bardzo przykry.
Na koniec życzył byłej przyjaciółce wszystkiego, co najlepsze i odpowiedzialnego partnera.
Oby był bardziej lojalny… – pomyślała Ania. Zamknęła pocztę i ten etap w życiu, który dotąd uważała za najpiękniejszy.

Barbara Pyras