TA „DRUGA”

0
608

Późne powroty z pracy.
Nikłe rozmowy, kończące się zazwyczaj awanturą.
Mijanie się w drzwiach.
Karteczki na lodówce.
Szablonowy przykład małżeństwa, które niebawem zakończy się. Szkoda tylko dzieci, które najpewniej najbardziej na tym ucierpią. Teoria jakże sprawdzona w praktyce. – Który weekend chcecie spędzać u taty? – padnie za jakiś czas pytanie. Dwa domy, podwójne prezenty i wakacje. Z
materialistycznego punktu widzenia całkiem niezły bilans. A gdzie emocje, uczucia, więzi… miłość? No przecież była. Kochali się, ale… Los pokrzyżował im plany. Plany spędzenia reszty życia ze sobą.
Widząc taki „rodzinny” obrazek, pojawia się pytanie: -Dlaczego? Przecież byli tak fajną, zgraną rodzinką! Nigdy nie słyszałam, by się kłócili! – I nagle jak grom z jasnego nieba – rozwód.
Jak wyrok.
Jak apokalipsa.
Śmierć miłości.
Pozwy, bieganie po sądach, orzeczenia o winie, wywlekanie dawno zapomnianych brudów na światło dzienne, wzajemne oczernianie się, rodząca się nienawiść. No tak. Ma kochankę. Wszystko stało się jasne. Dostał SMS. Żona skontrolowała telefon w najmniej odpowiednim momencie. Zawsze była zazdrosna i czujna. – Wiedziałam! – krzyczy do niego – Od jakiego czasu mnie zdradzasz?! Rok, dwa, pięć? Właśnie miał jej powiedzieć. Chciał ją uświadomić, że ma kogoś, że już dłużej nie wytrzyma z gderającą i nudną żoną pod jednym dachem, że się wyprowadza. Nakryła go wcześniej. Może to i dobrze. Kiedyś musiała się dowiedzieć. Tylko trochę jest mu przykro, że w takich okolicznościach. – Tak, mam kochankę, jeśli Cię to interesuje! Zdziwiona? Po tym, co przeszedłem w tym domu z Tobą, mam prawo do normalnego związku z osobą, która nie wszczyna kłótni o błahostki! – odpiera atak niewierny mąż.
Po kilku dniach pozew leży już w sądzie. Oczywiście z orzeczeniem o winie. W końcu musi jakoś zapłacić za to, że znalazł sobie inną.
Wyprowadzka.
Alimenty.
Podział majątku.
Widzenia z dziećmi.
Wszystko to ich kosztem. – Mamo, nie martw się. Tata wróci i zabierze nas na Mazury. – zagaduje nieświadoma krzywdy, jaką jej wyrządza ten rozwód, 6-letnia córka.
Jednak ojciec i mąż nie wraca. Nie wrócił wczoraj i dziś. Jutro też go nie będzie. Przyjeżdża tylko dwa razy w miesiącu, pakuje dzieci do samochodu i odjeżdża z piskiem opon. Pasażerką jest ona, ta druga, dla której gotów był poświęcić rodzinę. Ma nieskazitelną cerę, długie blond włosy i błysk w oku. Trzydziestki raczej nie przekroczyła. Wiadomo, na starą by nie poleciał.
Jest żal, smutek, gorycz i wiele wylanych łez. – Jak on mógł mi to zrobić, po tylu latach? – pyta samą siebie zdradzona kobieta. No mógł i zrobił. Teraz łączy ich dwójka dzieci i wspólny kredyt. I nienawiść wzajemna.
Trudno. Jutro będzie lepszy dzień. A nuż spotka tę „drugą” i będzie mogła odpłacić się za krzywdę, którą wyrządziła jej dzieciom…