Volvo czy BMW?

0
720

Nosimy się z zamiarem zakupu używanego auta. Planujemy wydać na to nie więcej niż 20 000 złotych. Na początku nie mamy nic konkretnego na oku, więc  wybór powinien być ogromny. Jednak, żeby było nam nieco trudniej, marzy nam się kilka detali, które chcemy posiadać. Zdecydowanie musimy mieć: klimatyzację, poduszki powietrzne (więcej niż 2), wspomaganie kierownicy, ABS, centralny zamek oraz elektryczne szyby i lusterka. Jak będzie coś więcej to OK, ale wspomniane elementy muszą być.

Pomimo naszych zachcianek, wybór wciąż jest spory.  Skoro już zdecydowaliśmy się na samochód używany to pasuje kupić coś większego. Niech to będzie zatem samochód rodzinny klasy średniej.

Już wprowadziliśmy sporo detali ale to wciąż nie wszystko. Zaczęliśmy kierować się ogólnie przyjętymi stereotypami, co powoduje, że sukcesywnie eliminujemy kolejne marki. I tak koreańskie są tandetnie wykonane, włoskie się psują, japońskie są solidne ale nudne i tak w nieskończoność. Oczywiście te stereotypy to kompletna bzdura, ale większość w nas to nadal wierzy, a otoczenie podtrzymuje ten mit. Nie chcemy przecież aby nasi znajomi się z nas śmiali – lepiej aby zazdrościli.

Zawęziliśmy listę poszukiwań do marek: niemieckiej, francuskiej i szwedzkiej. Pytamy znajomych. Większość z nich doradzi Wam to co podpowiada otoczenie czyli eliminację francuskich a wybór niemieckich. Przejdziemy się dodatkowo ulicą i zobaczymy masę aut tej właśnie produkcji. Wtedy myślimy: skoro wszyscy tak robią to musi być to dobre. Czyli mamy do wyboru: VW, Mercedesa, BMW, Forda, Audi oraz Volvo i Saab (chociaż nie niemieckie).

Forda eliminujemy od razu, bo rdzewieje. Owszem tak było w latach dziewięć dziesiątych (ale my wiemy swoje). Mercedes wydaje nam się być poza zasięgiem. Nawet nie próbujemy szukać, bo to synonim luksusu a nie od dziś wiadomo, że luksus kosztuje.  O Audi i VW usłyszymy, że kradną (pomimo to, że to świetne samochody). Może i kradną ale od czego jest ubezpieczenie? Jednak, dużo znajomych takie posiada a my w końcu chcemy aby nam zazdroszczono. Saab może by się nadawał, ale skoro już go nie produkują to od razu odpuszczamy. Więc co nam pozostało drogą eliminacji? BMW i Volvo.

Oczywiście założona na wstępie kwota pozwala nam na zakup pojazdu co najmniej 10 letniego, ale to jest nie istotne. Staniemy się dumnymi posiadaczami pojazdu renomowanej marki, co w naszym przekonaniu przełoży się na mniejszą awaryjność oraz na pozytywne postrzeganie w oczach innych.

Samochody to tylko maszyny. Te niestety mogą ulec awarii, jak wszystko co człowiek stworzył. Nie ma tu żadnej reguły. Jest za to przekonanie wykreowane w naszej świadomości przez lata. Jesteśmy pewni, że wszystko co stworzone pod szyldem dobrej marki jest lepsze od substytutów. Ale wracamy do tematu i zaczynamy przeglądać ogłoszenia w poszukiwaniu tego jedynego dla nas. Po chwili mamy pierwsze wyniki. BMW 320d, rocznik 2004, kombi z wyposażeniem takim jakie chcemy. Szukamy dalej. Kolejne ogłoszenie: Volvo S40 z silnikiem diesla. Tym razem sedan. Obydwa ogłoszenia są ciekawe. Jednak jedno i drugie ma pewną wadę, czyli przebieg. 200 000 kilometrów to strasznie dużo (przynajmniej w naszym mniemaniu). Odrzucamy takie bo przebieg za duży i szukamy dalej.

Tak postępuje większość z nas. Uważamy, że duży przebieg to coś złego. Tymczasem każdy producent zakłada, że samochód średnio pokonuje 15 000 km rocznie. Czyli nasze 11 letnie auto średnio powinno wykazywać przebieg w wysokości około 170 000 km. Więc wynik powyżej 200 000 w samochodzie pochodzącym z Europy zachodniej nie jest czymś specjalnie dziwnym. Pamiętajmy, że oni inaczej pojmują pojęcia odległości z powodu rozbudowanej sieci autostrad. Osobiście bardziej martwił by mnie wynik poniżej średniej i bardzo dokładnie bym taki samochód sprawdził.

Większość z nas, będzie jednak poszukiwać dalej i w końcu mamy 2 oferty, które warto pooglądać. Jedna z nich to BMW w kombi a druga Volvo S40 w sedanie. Obydwa spełniają nasze oczekiwania. Co więcej obydwa zostały bardzo dokładnie sprawdzone. Dokładnie się do zakupu przygotowaliśmy. Mamy przewidziane w kwocie 20 000 złotych, środki na rejestrację pojazdu, wymianę oleju itd. Dostępność części zarówno nowych jak i używanych nie jest problemem. Pozostaje nam tylko wybrać co nam się bardziej podoba. Obydwa pojazdy są śliczne zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Każdy, dla kogo wygląd jest najistotniejszy poprzestanie na tym. Wszystkie przełączniki wydają się być na swoim miejscu a ogólny projekt jest dopracowany w najmniejszych szczegółach. Moim faworytem jednak będzie BMW. Jego ergonomia bardziej do mnie przemawia. Położenie przełączników bardziej trafia w mój gust i kierując się tylko samym wyglądem skusiłbym się na BMW pomimo faktu, iż jest to kombi (co mi akurat nie przeszkadza).

Jednak nie wszyscy kierują się tylko i wyłącznie wyglądem. Część  zwróci uwagę na najbardziej istotną różnicę pomiędzy modelami czyli napęd.

BMW jest samochodem tylnio napędowym a Volvo posiada napęd na przednią oś. Osobiście bardziej mi odpowiada pierwszy wariant i dla mnie byłby to argument koronny. Większa przyjemność prowadzenia to jest jedna z tych rzeczy, na które zwracam uwagę w pierwszej kolejności. Jeżeli kochasz prowadzić swój samochód to bardziej o niego dbasz. Zawieszenie w obydwu pojazdach jest świetne. Obydwa dają kierowcy przyjemność z jazdy.  Tak samo ma się rzecz ze spalaniem. BMW ma trochę więcej mocy, ale nie jest to aż tak istotna różnica. Obydwa posiadają doskonałe własności jezdne pomimo różnicy w rodzaju napędu, lecz układ kierowniczy to kolejny plus dla BMW. Samochód jest zdecydowanie pewniejszy w prowadzeniu.

Jeśli chodzi o ilość miejsca to plasują się podobnie. Wiadomo – kombi w przypadku BMW posiada więcej przestrzeni bagażowej. Bez większego problemu zajmuje właściwą dla mnie pozycję za kierownicą. Wszystko jest tu regulowane i każdy się dostosuje. Co mnie zdziwiło to komfort fotela kierowcy. Tu wygrywa Volvo. Twardość po prostu dopasowana do mnie.  Jednak obydwa z powodzeniem mogą na co dzień przewozić całą naszą rodzinę a w końcu o to nam chodzi od samego początku.

Mój faworyt to BMW. Jest moim zdaniem ładniejszy i lepiej się prowadzi. Zwłąszcza ta druga cecha zaważyła na werdykcie. Podkreślam jednak, że jest to moje zdanie a w przypadku, gdy ktoś zwraca uwagę na wygląd, to wybór pozostaje kwestią gustu. Może BMW jest bardziej konserwatywne z wyglądu. Volvo, niegdyś kanciaste, obecnie całkowicie straciło tę cechę. Pewne jest jedno. Będziemy zadowoleni z obydwu pojazdów. Jeżeli trafią nam się modele zadbane i sami będziemy postępować podobnie, to nasz wybór powinien nam służyć przez kilka najbliższych lat.

www.innemoto.wordpress.com
Artur Janas

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ